Kamilka ma 7 lat i jest żywa dziewczynką dobrze rozwijającą sie umysłowo i psychicznie. Nie będę pisać używając terminologii medycznej, ani opisywac normalnych dni z życia naszego dziecka. Chcę ukazać odczucia naszego Dziecka oraz nasze gdy choroba trwa latami, oraz przybliżyć Państwu temat tragedii cieżko chorej Kamili i jej najbliższego otoczenia.
Kamilka urodziła sie zdrowa z widocznymi po dwóch tygodniach plamami na twarzy i szyi, kóre okazały się naczyniakami. Naczyniak to rosnący guz, zniekształcający twarz i mający duży wpływ na narządy wewnętrzne chorego, w Kamilki przypadku mogący spowodować nawet uduszenie się. Naczyniak nie leczony rośnie do jednego roku. W przypadku Kamilki zastosowano leczenie Interferonem. Jest to lek stosowany w leczeniu nowotworów złośliwych, który nieodwracalnie wpłynął na pogorszenie zdrowia Kamilki. Z dziecka w miarę zdrowego stała się bezbronna "ROŚLINKĄ" - którą była przez trzy lata. I właśnie te trzy lata zniszczyły nasze normalne pragnienie zdrowego dziecka jak i normalnej rodziny. Zaczął się koszmar przywracania do normalnego funkcjonowania trzyletniego dziecka, które nie siedziało, nie chodziło, nie mówiło i nie jadło samodzielnie. Na domiar wszystkiego naczyniak na twarzy na wradze dolnej bardzo się powiększył robiąc z niej dziecko, które zostało odrzucone przez rówieśników.
Nie sposób wytłumaczyć trzyletniej dziewczynce, dlaczego inni się od niej odwracają krzywiąc twarz i dlaczego nie wygląda tak jak inne dzieci, widząc swoje odbicie w lustrze. Naczyniak często krwawił, pękał i był pokryty strupami. Cięzko jest znaleźć słowa i oddać istotę wielkiego pragnienia, aby własne dziecko wygladało normalnie i normalnie żyło. Problem nie zamyka się tylko na wyglądzie zewnętrznym. Kamilka ma uszkodzony układ odpornościowy, układ nerwowy oraz ma uszkodzoną wątrobę. Zrobiliśmy wszystko co byliśmy w stanie zrobić aby ratować nasze dziecko. Każdego zaczynającego się dnia, z minuty na minutę, z miesiąca na miesiąc, nasze Dziecko przeżywało z nami horror, związany z chorobą.
Na początku ratowaliśmy córce życie w szpitalu na intensywnej terapii, potem przywracaliśmy sprawność w nogach i likwidowaliśmy przykurcze nóg. Chcieliśmy zmniejszyć Kamilce ból nieprzespanych nocy.
Na koniec zabieg usunięcia z dolnej wargi naczyniaka, który jest widocznym problemem psychologicznym naszej Córeczki oraz powoduje ciągły dyskomfort jak również brak akceptacji swojego wyglądu. Kamilka jest w tym momencie po dwóch zabiegach ratujących życie, kilku zabiegach laseroterapii oraz po operacji plastycznej. Po niezliczonej ilości zabiegów rehabilitacyjnych na nóżki i niezliczonej ilości szczepień uodparniających. W tym momencie po dniach i latach nieustannej walki o naszą córkę Kamilę nie mamy już środków finansowych, wyczerpaliśmy już wszystkie możliwości kredytów, pożyczek od znajomych i rodziny a koszt dalszego leczenia wyniesie około 15-20 tysięcy euro. Te pieniądze pomogą nam doprowadzić jej leczenie do końca i dać drugą szansę na normalne życie.
